There are always two people in every picture: the photographer and the viewer.

first time ever.

Opublikowany w seszyn przez E w dniu Styczeń 20, 2010

Był plan, żeby codziennie było coś nowego, jakiś dziennik fotograficzny, albo coś w ten deseń… Tjaa.

Jak tylko odkopię się z sesji (i bałaganu, który tworzę, tłumacząc sobie, że nie mogę sprzątać, bo muszę się uczyć), obiecuję poprawę.

Tymczasem, z zamierzchłej przeszłości (albo raczej marca zeszłego roku) moje pierwsze pozowanie ever. Do dziś wspominam mile.

photo: Natalia & Marcin (2hearts Agency)
make-up: Magda Mućko
stylizacja: Justyna Małecka

bamboleo.

Opublikowany w emotions, life, music, unsaid przez E w dniu Styczeń 18, 2010

Tak smutno-radośnie. Ale z przewagą tego pierwszego.

absurdy dnia codziennego.

Opublikowany w free time, life, podpatrzone przez E w dniu Styczeń 13, 2010

Ptak bez “A”… (czy tylko mi nasuwają się dziwne myśli?)

… a grunt to umieć wszystko szokująco “spłętować”.

enjoy the silence.

Opublikowany w emotions, life, music, self przez E w dniu Styczeń 10, 2010

Is there any cure for a broken heart?

inspirations.

Opublikowany w emotions, life przez E w dniu Styczeń 8, 2010

Uwielbiam te momenty, kiedy czujesz, że głowę masz pełną pomysłów i aż rwiesz się, żeby je wszystkie wykonać. Byle do sesji.

Coś czuję, że wybrałam najwłaściwsze studia.

Dzisiejsze inspiracje: Jacques Henri Lartigue…

… i Elliott Erwitt:

all the right moves.

Opublikowany w emotions, music, self przez E w dniu Styczeń 6, 2010

Do you think I’m special?
Do you think I’m nice?
Am I bright enough to shine in your spaces?
Between the noise you hear
And the sound you like
Are we just sinking in an ocean of faces?

awaria kiosku.

Opublikowany w out, podpatrzone przez E w dniu Styczeń 4, 2010

sylwester.

Opublikowany w life, new year, out przez E w dniu Styczeń 2, 2010

Postanowienia noworoczne: nadal spełniać marzenia & uzbierać na fish eye.

merry kissmas.

Opublikowany w christmas, emotions, life przez E w dniu Grudzień 30, 2009

Przyznaję, że jakieś 3 lata temu miałam taki moment w którym byłam w stanie stwierdzić, że chyba nie lubię Świąt. Mnóstwo roboty, sprzątania, gotowania, pieczenia, ugaszczania, tylko po to, żeby przesiedzieć po kilka godzin przy stole. Święta święta i po świętach.

Ale potem kolejne Święta mnie zaskoczyły, nawet nie wiem w jaki sposób – może zmieniło się moje podejście, może zadziałało coś innego – ale od tamtej pory lubię Boże Narodzenie. I tyle na ten temat.

Podejrzewam, że prezentowanie poszczególnych członków mojej rodziny oraz/lub zawartości stołu nie byłoby najlepszym pomysłem, zaprezentuję więc tylko lekki powiew artyzmu – własnoręcznie przeze mnie ubraną (czego nie widać na zdjęciu, bo na tym polega artyzm) bokehową choinkę. Mam nadzieję, że Wasze Święta były równie dobre jak moje : ) No i od razu – szczęśliwego Nowego Roku!

dziewczyna z pomarańczami.

Opublikowany w books, emotions, self przez E w dniu Grudzień 7, 2009

Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją.

Jostein Gaarder, Dziewczyna z pomarańczami

Czasami gorzej jest stracić coś drogiego, niż nigdy tego nie posiadać…